Prof. Bartoszewicz: „Nadużywanie podczas pandemii antybiotykoterapii spowodowało wzrost różnego rodzaju nowych zakażeń”
Konferencje Newsy Pod sliderem Wywiady

Prof. Bartoszewicz: „Nadużywanie podczas pandemii antybiotykoterapii spowodowało wzrost różnego rodzaju nowych zakażeń”

Ten tekst przeczytasz w 4 min.

„Dwa lata pandemii zdecydowanie zmieniły profil zakażeń, czyli profil bakterii, które są izolowane od chorych” – podkreśliła w rozmowie z Evereth News prof. dr hab. n. med. Marzenna Bartoszewicz, przewodnicząca Komitetu Naukowego konferencji II Forum Zakażeń, redaktor naczelna czasopisma „Forum Zakażeń”.

Evereth News, Natalia Janus: Co było główną przyczyną pojawienia się nowej grupy zakażeń?

Prof. dr hab. n. med. Marzenna Bartoszewicz: – Nadużywanie podczas pandemii antybiotykoterapii u hospitalizowanych, zarówno u pacjentów z podejrzeniem zakażenia, jak również u osób z pozytywnym wynikiem testu, spowodowało wzrost różnego rodzaju nowych zakażeń, m.in. zakażeń ran czy układu moczowego. Infekcje te są wywoływane przez nadmiernie namnażające się enterokoki.

Jaki związek ze skutecznością antybiotykoterapii mają właśnie enterokoki?

– Podczas pandemii podawano ceftriakson, który jest cefalosporyną. Enterokoki, które stanowią mikrobiotę fizjologiczną przewodu pokarmowego, są naturalnie oporne m.in. na cefalosporynę. Dlatego ta presja antybiotykowa, która trwała dwa lata, spowodowała, że enterokoki się nadmiernie namnożyły. Ponadto powiększając swoją niszę ekologiczną mogą wydostać się z przewodu pokarmowego i spowodować zakażenia odległe. Obserwujemy to na co dzień w praktyce kliniczno-mikrobiologicznej.

Dlaczego zatem przy zakażeniu wirusem SARS-CoV-2 pacjenci otrzymywali antybiotyk, skoro antybiotyki wykazują skuteczność jedynie w leczeniu zakażeń bakteryjnych?

– Na początku pandemii ukazała się publikacja, której autorzy zalecali stosowanie ceftriaksonu u pacjentów trafiających do szpitala, aby zabezpieczyć ich przed nadkażeniami bakteryjnymi. Oczywiście teraz, po pandemii, przeprowadzono kolejne badanie epidemiologiczne, które wykazało, że mniej więcej 3 proc. pacjentów hospitalizowanych w oddziałach covidowych i 30 proc. pacjentów hospitalizowanych w oddziałach intensywnej terapii wymagało antybiotykoterapii. A przypomnę, że przez całą pandemię antybiotyki stosowane były u wszystkich pacjentów trafiających na oddział. Stąd zmiana profilu zakażeń i nadmierna izolacja enterokoków.

Drugim poważnym problemem postpandemicznym, który być może jest już truizmem, ale uważam, że należy o nim przypominać, jest nadmierna dezynfekcja rąk wśród całej populacji. Używanie preparatów na bazie środka alkoholowego poza placówkami ochrony zdrowia doprowadziło m.in. do zmiany fizjologicznej mikrobioty skóry.

Prof. Bartoszewicz: „Nadużywanie podczas pandemii antybiotykoterapii spowodowało wzrost różnego rodzaju nowych zakażeń”

Jakie mogą być tego dalsze konsekwencje?

– Bakterie, które przeżyły, mogą w efekcie wykształcić oporność na alkohol, będą bardziej zjadliwe, a wówczas niezbędne będzie podwyższenie stężenia alkoholu w tego rodzaju preparatach. Mówimy tu tylko o potencjalnych konsekwencjach, jednak mikrobiota niewątpliwie będzie bardziej niebezpieczna, ponieważ przeżyła pomimo stosowania związków alkoholowych. Będzie to kolejny problem, z którym będziemy musieli się wcześniej czy później zmierzyć.

Wspomniała Pani o nadmiernej dezynfekcji rąk wśród całej populacji. Jednak jak oceni Pani badanie, które wykazało, że jedynie 40 proc. personelu medycznego przestrzega zasad prawidłowej dezynfekcji rąk?

– Być może wskaźnik ten wynosi jeszcze mniej. Dlatego niezbędnym narzędziem do zachowania zasad prawidłowej dezynfekcji są szkolenia personelu medycznego w zakresie higieny rąk, które powinny odbywać się co pół roku. Jest to wiedza zdecydowanie ulotna, czego dowiodły badania.

Jak wykazano, bezpośrednio po szkoleniu z zakresu higieny rąk zużycie środka do dezynfekcji rąk wzrasta. Natomiast ok. pół roku po zakończeniu szkolenia zużycie tego rodzaju preparatów jest najniższe. Dlatego właśnie ten czas pomiędzy szkoleniami przypominającymi o prawidłowych zasadach dezynfekcji w placówkach medycznych powinien wynosić mniej więcej pół roku. Wiedza ta powinna być nieustannie utrwalana. Jednak niestety mam tę świadomość, że nie w każdym szpitalu są one przeprowadzane z taką częstotliwością.

Badania, jak Pani powiedziała, pokazały, że takie szkolenia mają przełożenie w praktyce, jednak czy są one wystarczające?

– Niewątpliwie oprócz szkolenia powinien odbywać się również audyt zwrotny, którego motto brzmi: „Ufaj, ale sprawdzaj”. Polega on na kontroli przez pielęgniarkę epidemiologiczną skuteczności dezynfekcji z użyciem lampy fluoroscencyjnej bądź metody odciskowej.

Zarówno pielęgniarki epidemiologiczne, jak również zespoły ds. kontroli zakażeń odgrywają ogromną rolę w profilaktyce transmisji zakażeń. Dezynfekcja jest podstawowym narzędziem  zapobiegającym zakażeniom szpitalnym, ponieważ ręce są najczęściej używanym instrumentem medycznym. To właśnie poprzez ręce dochodzi do przeniesienia się większości drobnoustrojów.

Należy również pamiętać, że przed przeniesieniem zakażenia nie chronią rękawiczki, ponieważ na nich również drobnoustroje mają szansę się osadzić. Dlatego tak ważna jest dezynfekcja rąk również po ściągnięciu rękawiczek, o czym często medycy zapominają. Ponadto jest wiele innych, niezwykle ważnych procedur, które zmniejszają ryzyko transmisji zakażeń, m.in. aseptyczne zakładanie cewnika moczowego, jego prawidłowa pielęgnacja, aseptyczne zakładanie wkłuć obwodowych, centralnych, prawidłowa profilaktyka okołooperacyjna czy prawidłowa dezynfekcja skóry przed zabiegami chirurgicznymi skóry.

Co zatem może wpływać na te statystyki, które wskazują, że prawie połowa personelu medycznego nie przestrzega zasad właściwej dezynfekcji?

– Światowa Organizacja Zdrowia prowadziła badania w tym zakresie. Jak wykazano, czynnikami ryzyka odstępowania od właściwie stosowanej dezynfekcji rąk są m.in. status lekarza, status pomocy pielęgniarskiej, płeć męska, praca na oddziale intensywnej terapii, oddziale chirurgicznym, SOR i anestezjologicznym czy opieka nad pacjentem w sali ogólnej (nie w izolatce).

Wśród czynników ryzyka niewłaściwego przestrzegania zalecanych praktyk higieny rąk były również automatyczna umywalka, czas trwania kontaktu z pacjentem poniżej 2 minut, niedobór personelu, jak również duża liczba sytuacji, które wymagały procedur higienicznych i przypadały na jedną godzinę opieki nad pacjentami.

Jest Pani przewodniczącym Zespołu ds. Zakażeń Szpitalnych w kilku szpitalach w Polsce oraz Zespołu ds. Antybiotykoterapii. Ma Pani kontakt z różnego rodzaju zakażeniami. Które z nich są najtrudniejsze?

– W swojej praktyce konsultuję i prowadzę z zespołem nadzór m.in. nad szpitalną polityką antybiotykową, a także procedurami przerywania transmisji zakażeń szpitalnych. Niewątpliwie największym problemem są zakażenia wielolekoopornymi bakteriami, m.in. Klebsiella pneumoniae NDM-1. Chorzy są często nosicielami tej bakterii, która z kolei jest przenoszona przez ręce personelu medycznego na innych pacjentów. Hospitalizacja również zwiększa ryzyko nosicielstwa nie tylko w przewodzie pokarmowym, ale również na skórze. Przez to, że bakteria ta jest wielolekooporna, leczenie jest nieskuteczne, a śmiertelność wynosi aż 80 proc.

Dlatego musimy przede wszystkim pamiętać o profilaktyce, ograniczeniu i przerywaniu transmisji zakażeń, a także uniemożliwianiu tworzenia się biofilmu. Jest to jednak bardzo ciężka, żmudna i rzetelna praca, podczas której krok po kroku należy realizować wszystkie procedury dotyczące profilaktyki zakażeń szpitalnych. Jedynie wówczas istnieje szansa na ograniczenie liczby zakażeń szpitalnych.

Źródło: Evereth News

Prof. dr hab. n. med. Marzenna Bartoszewicz jest Przewodniczącą Komitetu Naukowego konferencji II Forum Zakażeń, na którą Państwa serdecznie zapraszamy. Podczas wydarzenia zostaną poruszone najważniejsze zagadnienia związane z problematyką zakażeń. Wśród prelegentów, którzy zaszczycą nas swoją obecnością są wybitni eksperci z dziedziny zakażeń. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.